Nauka czystości psa

Nauka czystości psa

Proces nauki czystości psa jest trochę uciążliwy i trwa dość długo. Więc przygarniając szczeniaka musimy mieć dużo cierpliwości, a naukę rozpoczynamy już na samym początku, gdy psiak pojawi się w domu. Dopóki nasz pupil nie ukończy okresu kwarantanny (szczepień ochronnych – do około 12 tyg.), w zasadzie nie powinien wychodzić na dwór, gdyż odchody innych zwierząt mogą stanowić dla niego zagrożenie. Dlatego na początku warto zaopatrzyć się w podkłady/maty higieniczne, na których pies będzie mógł się załatwiać. Są one nieprzemakalne i chłoną nieprzyjemne zapachy (nie to co gazety). Pamiętajmy, że psiaki lubią się wypróżniać w tym samym miejscu, więc połóżmy matę tam, gdzie nasz czworonóg chodzi najczęściej.

Jak nauczyć szczeniaka korzystać z maty?

To bardzo proste. Kiedy zauważymy, że psiak chce się załatwić, bierzemy go na ręce i stawiamy na podkładzie nie pozwalając mu zejść, dopóki się nie wypróżni. Po załatwieniu potrzeby chwalimy go za poprawne zachowanie. Kilka takich sytuacji i psiak powinien załapać o co w tym wszystkim chodzi. Absolutnie nie krzyczymy na niego jeśli załatwi się w niedozwolonym miejscu, ani nie wsadzamy jego pyska w odchody, ponieważ w ten sposób pies może zacząć je zjadać. Oczywiście nie karcimy go pewien czas po tym, jak zauważymy żółtą plamę, gdyż nie zrozumie dlaczego został ukarany. Musimy złapać go na gorącym uczynku. Wówczas kara ma sens.

Kiedy pies chce się załatwić?

Szczeniaki mają mały pęcherz, który szybko się zapełnia, więc sikają bardzo często np. dwumiesięczny załatwia się co 1 – 2h, trzymiesięczny co 3h i tak dalej. Natomiast dorosły pies potrafi wytrzymać około 8 – 10h. Ale wracając do maluchów, musimy pamiętać, że zawsze po drzemce, posiłku czy energicznej zabawie, będą chciały się wypróżnić. Dlatego powinniśmy bacznie je obserwować, a takie zachowanie jak gwałtowne przerwanie danej czynności, niespokojne kręcenie się w kółko czy chodzenie z nosem przy podłodze oznacza, że natychmiast bierzemy je w ramiona i zanosimy tam, gdzie ma się załatwić (mata lub dwór). Reasumując, mały pies = częsty spacer.

A jak było z moim pupilem?

Na szczęście mam już to za sobą, ale pamiętam doskonale, bo dał mi popalić. Miałam nieco łatwiej, gdyż mieszkam w domu, więc szybko mogłam znaleźć się na dworze, kiedy Kamaro chciał siku. Także będąc z nim, pilnowałam go niemal na każdym kroku. Ale przecież trzeba pracować i zostawić małego pieszczocha samego w domu na dość długo. I to był właśnie koszmar. Wracając z pracy czasami nie wiedziałam od czego mam zacząć. Pierwsza rzecz, nad którą się zastanawiałam to „Czy ściągać buty?”. To dość istotne pytanie w moim przypadku, gdyż jestem osobą słabo widzącą, więc wchodziłam we wszystko co mój psiak po sobie pozostawił – jak na złość. Często nie nadążałam zmieniać skarpetek, bo idąc do łazienki po sprzęt do sprzątania natykałam się na przeszkody. Wiele razy kopnęłam co nieco myśląc, że to piłeczka. No cóż... z czasem było tego mniej.

Maty sprawdzały się, ale tylko wtedy gdy byliśmy w domu – zwłaszcza w nocy załatwiał się na nich. Podczas naszej nieobecności Kamaro bawił się nimi i targał na strzępy, które fruwały po całym domu. Dobrze spisywał się środek do neutralizacji zapachów – bez niego czasami można było się udusić. No ale skoro chciałam szczeniaka, trzeba było się poświęcić. Nawet nie wyobrażacie sobie jak bardzo się ucieszyłam, gdy mój mały towarzysz przestał załatwiać swoje potrzeby w domu. Teraz to tylko wspomnienia.